MOJA BABCIA-GERTRUDA-21 LAT...

Autor w wieku 5 lat. 1959 rok.

 Kiedyś tam obiecałem  sobie, że napiszę o moich Dziadkach, i wprowadzę Ich historię pod dachy Naszych domów, bo z wszech miar na to zasługują! Z pewnością mogłem to zrobić lepiej. Bez względu na wszystko muszę wierzyć, że włożyłem w to całe serce i wielką miłość moją do tej Naszej Rodziny BOROWCZYK.

 

Opisywać Babcię, to tak jak opisywać śliczny poranek…Z Babci promieniowało ciepło, siła i radość. Przy niej śmiałem się i nic złego nie mogło mi się przytrafić.

 

Gertruda Dłużyńska(BOROWCZYK): Córka Roberta i Józefiny Dłużyńskich. Ur. 13 Kwietnia 1910r. W Gordonowo, pow. Tuchola. Data przybycia do Warszkowa to 19 grudnia 1945r. 40 dni po Dziadku Antonim. Zmarła 19 lutego 1988r. w Słupsku. Na raka śródpiersia. Pochowana w rodzinnym grobie w Sławnie…Babcia często podkreślała, że życie jest ciężkie, że trzeba się uczyć, pracować i modlić. Doświadczyła ciężkiego życia na wsi, oraz przeżyła śmierć męża.

DOMEK NA DRZEWIE…

BOROWCZYK-BOSIEKA

Dziecko na pierwszym planie, Ono najważniejsze – dorosły człowiek maleje: Janusz Korczak

Moja Babcia była dzielną i niezłomną kobietą, twardo i mocno zahartowaną przez życie. Jednocześnie Moja Babcia była krainą łagodności…

MOJA BABCIA GERTRUDA BOROWCZYK

Przez lata mojego życia wiele się nauczyłem, wiele poznałem i wiele poczułem. Od zawsze czułem miłość dziadków, ich troskę i przywiązanie. Czując ich delikatne dłonie, widząc ich twarze, które niezależnie od pory dnia promieniowały szczęściem i ciepłem, zrozumiałam, jak ważni są ci ludzie w moim życiu. Kiedyś tam zrozumiałem, że to jest najdroższe i bliskie, moje WSZYSTKO co mam…Ręce MOJEJ Babci Gertrudy były zawsze „zmęczone”: te dłonie nie były codziennie smarowane pachnącymi kremami, ale to właśnie tymi rękami gotowano najsmaczniejsze obiady na świecie. Skóra na Jej dłoniach była lekko popękana i szorstka,(pewnie od pracy), kiedyś długo wpatrywałem się w te dłonie babci Gertrudy… W końcu babcia nigdy nie bała się ciężkiej pracy w domu, na polu czy w ogrodzie. Nie rzadko obdarowywany byłem, pomarszczonym jabłkiem, zeschłym ciastkiem, czy nawet skruszałym ze starości jak że smacznym kawałkiem czekolady. Dla mnie był to smak i zapach dobrego serca Mojej Babci.

Praktycznie przez całe swoje życie musiała się zmagać z wieloma przeciwnościami losu.
Bo też życie Jej specjalnie nie rozpieszczało. Nie wiem, czy moja Babcia jest ze mnie dumna, ale ja z niej na pewno, a te nasze rodzinne zdjęcia przypominają nam tych, którzy odeszli. Dzięki nim możemy ich wspominać, pokazywać te zdjęcia naszym dzieciom i wnukom, opowiadać im o życiu ich przodków. To bardzo łączy i scala rodzinę, sprawia, że dzieci zyskują tożsamość rodzinną i narodową… Pamiętam np., że Babcia przy powitaniu często mnie pytała:

 no, co tam u ciebie? Wciąż uczysz się życia, nie ucząc się? 

Pamiętam mojego Dziadka i Babcię… Cóż to byli za ludzie, cóż to była za rodzina; jakiż to był dom! Nikt mnie wcześniej tak nie witał i nie karmił, nigdzie nie widziałem takiego dążenia do radości.Ostatnio coraz częściej zastanawiam się jak Dziadek widzi to, co zrobiłem ze swoim życiem. Jak postrzega to, kim jestem? Jak widzi moją rodzinę i czy sprawdziłem się, jako ten, który powinien utrzymywać i bronić tego, co dostał od p. Boga i Rodziny? Czy nie zmarnowałem tego, co mi dał i powierzył? Czy dałem radę? Oceńcie sami.

„Dzieciństwo jest jedyną porą, która trwa w nas całe życie.” Ryszard Kapuściński

Czy myśleliście kiedyś, jakie wspomnienia będą miały Wasze dzieci.?

Ja Pamiętam mojego Dziadka i Babcię…Moje budowanie wspomnień.

Na drogę dostałem wiarę w Krzyż, nazwisko Ojca, siostrę i rodzinę. Co ja z tym zrobiłem? Ja odpowiem tak: „tylko przypadkiem mam to, co mam”. Obowiązkiem rodziców i rodziny jest wychowanie dzieci, prawda?. Obowiązkiem Rodziców i rodziny jest przygotowanie dzieci do budowania życia na wzór wiedzy, pracy i doświadczenia naszych pokoleń. Nauczanie dumy z tego, kim byliśmy!! Z tego, co zrobili nasi po krwi przodkowie, wpajanie od maleńkości więzi i szacunku do najbliższych, To jest nasz obowiązek!! To jest dotrzymywaniem obietnicy przy narodzinach. I w końcu tak wymaga dobry obyczaj i minimum wychowania. Obowiązkiem ojca jest stać murem przy dziecku obojętnie, co by zrobił-, COKOLWIEK BY ZROBIŁ-. Tak wiele patosu, ale czy ja tak wychowałem moich Synów? Czy mam prawo tak stawiać pytania? Otóż nie. Aby tak postępowały nasze pokolenia należy Nas do tego przygotować! Przez szacunek do pracy pokoleń, cokolwiek to znaczy, w końcu przez szacunek dla siebie i naszych dzieci. By szanowali nas inni należy uczyć szacunku dla BOROWCZYKÓW! Jak to zrobić ktoś z Was zapyta? 

p. BOROWCZYK w Domu. „MÓJ DOM W WARSZKOWIE, BYŁ DOMEM GDZIE ZAWSZE MOGŁEM I CHCIAŁEM PRZECZEKAĆ DESZCZ…..”
Ziutek lat: 5 i 15

Aby żaden cielec „cymbał brzmiący” nie uczył naszych pokoleń, miłości i elementarnego szacunku dla nas samych. Mnie i Nas łączy nasze nazwisko Borowczyk i wszystko cokolwiek w nim się zawiera. Ja Borowczyk Józef po śmierci mojego dziadka Antoniego zostałem sierotą.! Bardzo szybko stałem się bezdomnym psem, którego każdy ktokolwiek miał na to ochotę mógł bezkarnie kopać i znieważać! Tak- ZNIEWAŻAĆ! Do woli. Wyzuty  z elementarnych praw do dzieciństwa, szacunku i miłości uciekłem do mojego świata w Warszkowie, w którym było bezchmurne niebo i kochający mnie moi kochani najbliżsi. Tylko tu otoczony byłem miłością i ciepłem. Tylko tu szanowano chłopca jakim byłem. Tylko w moim świecie kochano mnie za wszystko, cokolwiek zrobiłem! Tylko tu zaznałem prawdziwej miłości. Proszę pomyśleć, co by się stało gdyby za mną nie stał Mój Dziadek Antoni BOROWCZYK. I czy nie spotkało mnie jednak wielkie szczęście?! Piszę te wspomnienia w moim małym Warszkowie na Kaszubach / czy nie dziwne jest to, że bardzo chciałbym być jednym z Kaszubów? Kaszubskiej ostoi tradycji, wiary i szacunku do siebie. To może dlatego tak bardzo pragnę przykleić się do jakiegoś autorytetu, do skały która dałaby mi poczucie bezpieczeństwa i wiarę w siebie. Ten mój dom nad jeziorem gdzie opisuję marzenia. Mój problem polega na tym, że aby tu przyjechać samemu muszę zdobyć się na wielką odwagę. Bo co zrobić jak żona się nie zgodzi?? I jak jej to powiedzieć?? To jest wypadkowa okaleczonego Dzieciństwa.

Zawsze przed pójściem spać babcia klękała obok swojego łóżka i razem z dziadkiem modlili się. Była wierna Kościołowi i Matce Bożej do końca swoich dni. Dzisiaj patrzę na to jak na świadectwo. Moi dziadkowie, którzy  byli prostymi ludźmi, gorliwie i z pokorą modlili się do Pana Boga. Żeby być w łączności z Panem Bogiem, nie trzeba znać wyszukanych modlitw ani wszystkich słów wymawiać bezbłędnie. Wystarczy uklęknąć i modlić się swoimi słowami, najprostszymi, jakie znamy, a Bóg widzi naszą wiarę i nam błogosławi. Jako człowiek dorosły postępuję podobnie jak babcia, ja dzisiaj kiedy kończę dzień, klękam przed swoim łóżkiem i modlę się do Pana Boga. Moje serce wypełnia radość i szczęście, że jestem blisko Niego, a w modlitwie powierzam Bogu szczególnie moich bliskich zmarłych noszonych w sercu. To jest niesamowita droga, którą kroczę po dzień dzisiejszy.

W Dziadkach miałem niepowtarzalne połączenie historii i emocji – posiadanie dziadków to dla wnuka przede wszystkim emocjonalna frajda.
Dziadek i babcia byli tolerancyjni, cierpliwi, i pobłażliwi. Często bardziej wprost okazywali uczucia Ziutkowi niż rodzice. Dzisiaj potrafię już mówić jak bardzo kocham moje wnuki, i pamiętam jak trudno przychodziło mi mówić to moim Synom…. – Druga sprawa w naturze Ziutka, to potrzeba sięgania do korzeni. Tutaj dziadkowie byli niezastąpieni. Byli dowodem rodu, ciągłości historycznej BOROWCZYKÓW. Byli i są wiedzą o historii tej dookoła nas i tej naszej, rodzinnej. To mocno zaczepiło małego Ziutka w przeszłości Naszej Rodziny .
Otrzymałem pewien obraz świata, tło i punkt odniesienia, na którym mogę dzisiaj budować moje wspomnienia i nie tylko wspomnienia. Myślę, że rozszerzyli mi mój świat o przeszłość. Podczas opowiadań o moim Ojcu, o tym, że on też kiedyś był mały, rozszerzali moje poczucie czasu i uczyli rozumieć, że taka jest kolej rzeczy. Jest się dzieckiem, ojcem i dziadkiem. Dzisiaj jestem pewien, że dziadkowie i rodzice powinni wspólnie wychowywać dzieci.

p. BOROWCZYK Antoni 1908-1971
Na zdjęciu: oryginalny podpis Dziadka, dalej: Antoni BOROWCZYK , lat 23.

Doskonale pamiętam mojego Dziadka. Dzisiaj brakuje mi jego uśmiechu, przemyśleń, bo Dziadek miał dla mnie CZAS, moi mili. A, że był doświadczony cierpliwy i kochany; autorytetem wielkim stał się dla Ziutka. Prawdopodobnie uświadomił mi od podstaw, co złe, a co dobre, co można w życiu robić a czego nie, nigdy i za żadne pieniądze. I tak sobie myślę, że mając takie doświadczenie życiowe mógł wybaczać Ziutkowi jego „zbrodnie”. Dziadku a dlaczego słońce jest żółte? A może być zielone? O, nie może!? A skoro nie może to dlaczego? I tak bez końca, itd.
Dziadek był zasadniczy jak to hardy wielkopolanin. W poglądach był stanowczy i wyważony. Dom w Warszkowie stworzyła Babcia i osłaniała go miłością. Dziadek tym domem kierował  i domu tego bronił.


Z czym kojarzy mi się słowo „dziadkowie”? Z najlepszymi latami życia. Z dzieciństwem, beztroską, ciepłem i bezpieczeństwem. Miałem wspaniałych, kochających dziadków, na szczęście zawsze o tym wiedziałem.
Kierować się zawsze zasadami zgodnymi z sumieniem.
Takim był mój Dziadek Antoni BOROWCZYK. Zawsze pomagał innym, jeśli tylko mógł. Jak pisał syn Antoniego, Mieczysław: tak to już jest u dobrych ludzi…
Bardzo proszę zwróćcie uwagę na oczy-dokładnie lewe-Antoniego i moje, a miałem wtedy trzynaście lat. Już w Sławnie byłem z rodzicami u lekarza z powodu mniejszego lewego oka.

Pamiętam Mojego Dziadka i Babcię….

 

BABCIA, WNUK i DZIADEK, WSZYSCY BOROWCZYK

BABCIA GERTRUDA

Zdjęcie Babci z mojego wesela 1979rok.

WNUK JÓZEF

Na tym zdjęciu mam 14 lat. Zdjęcie z ostatnich dni Dziadka. Mam lewe oko mniejsze, jak Dziadek?

DZIADEK ANTONI

W dwóch słowach: MÓJ DZIADEK!.

Moje własne słowo do tych wspomnień. Rodzinę, Dziadków i Babcie musimy dobrze zapamiętać.
W ten sposób spłacamy dług, o którym wcześniej nie zdawaliśmy sobie sprawy. Albo czasu nie
było, albo nie było  sprawy …..A była ! Nie chodzi o to, co ja tu napisałem, chodzi o to, byśmy
dobrze pamiętali i potrafili ICH docenić. Bo dali nam ogromnie dużo. Czy był wtedy inny rodzaj więzi ? Bez Was już nie było by mnie. Dziękuję.

BOROWCZYK JÓZEF

PIERWORODNY WNÓK ANTONIRGO I GERTRUDY BOROWCZYK

Na zdjęciu:Antoni z córką Gienią-Antoniną. Sławno 1950rok.

MOJE WARSZKOWO

20 Letni BOROWCZYK Henryk-Sławno 1948rok. Pierworodny Antoniego i Gertrudy. NASZA KREW! TATUŚ AUTORA SRONY.

Garść statystyk:
Borowczyk – W Polsce jest 2230 osób o nazwisku Borowczyk. Mieszkają oni w 124 miastach i powiatach. Najwięcej zameldowanych jest w mieście Poznań (znaleziono 221). Kolejne miasta lub powiaty w których zameldowane są osoby z takim nazwiskiem: Oświęcim (183), Gostyń (127), Poznań (119), Śrem (111), Krotoszyn (91), Ostrów Wielkopolski (77), m. Łódź (69), m. Wrocław (67) i Środa Wielkopolska z liczbą wpisów 62.

TEN SKRAWEK ŚWIATA, JAKI MNIE STWORZYŁ, PO ŚMIERCI DZIADKA ANTONIEGO ZOSTAŁ MI ZABRANY NA ZAWSZE…