ASASYNI-BRACTWO CIENI.

Asasyni – bractwo cieni, które przestraszyło imperia

W mrocznych górach Persji i Syrii, pośród skalnych twierdz zawieszonych nad przepaściami, narodziła się legenda, która przez wieki budziła strach w sercach sułtanów, kalifów, królów i krzyżowców. Była to historia Asasynów – tajemniczego zakonu wojowników, szpiegów i zabójców, których imię do dziś przetrwało w wielu językach świata jako synonim skrytobójcy.

Choć granica między prawdą a legendą dawno się zatarła, rzeczywista historia Asasynów jest równie fascynująca jak najbardziej sensacyjne opowieści.

Narodziny tajemniczego bractwa

Historia zaczyna się pod koniec XI wieku. Świat islamu był wówczas rozdarty konfliktami religijnymi i politycznymi. Wśród licznych odłamów islamu istniała niewielka, prześladowana grupa szyitów zwanych nizarytami.

Ich najwybitniejszym przywódcą był Hasan-i Sabbah – człowiek obdarzony niezwykłą inteligencją, fanatyczną determinacją i talentem organizacyjnym. W 1090 roku dokonał niemal niemożliwego: bez większego rozlewu krwi przejął potężną górską fortecę Alamut, położoną wysoko w górach dzisiejszego Iranu.

To właśnie stamtąd miał kierować siecią agentów rozciągającą się od Persji po Syrię.

Dla przeciwników Alamut stał się „Orlim Gniazdem”. Dla zwolenników – świętym miejscem oporu.

Twierdza, której bali się królowie

Wbrew późniejszym legendom Asasyni nie byli wielką armią. Ich siła wynikała z czegoś znacznie bardziej niebezpiecznego: informacji.

Posiadali sieć informatorów, szpiegów i wyszkolonych agentów. Potrafili przez lata przenikać do otoczenia swoich wrogów, zdobywać ich zaufanie i czekać na odpowiedni moment.

Ich elitarni wykonawcy, zwani fidainami („gotowymi do poświęcenia życia”), działali samotnie lub w niewielkich grupach. Nie uciekali po wykonaniu zadania. Często byli świadomi, że misja zakończy się ich śmiercią.

To właśnie ta gotowość do poświęcenia sprawiała, że ich przeciwnicy byli przerażeni.

Mówiono, że nawet najbardziej strzeżony pałac nie dawał bezpieczeństwa przed człowiekiem, który przez lata udawał służącego, strażnika lub uczonego.

Sztylet zamiast armii

Asasyni nie prowadzili wielkich bitew. Ich bronią był precyzyjny terror polityczny.

Zamiast wysyłać tysiące żołnierzy przeciw znacznie potężniejszym przeciwnikom, eliminowali pojedyncze osoby: dowódców wojskowych, gubernatorów, ministrów i przywódców religijnych.

Najsłynniejszą ofiarą był Nizam al-Mulk, potężny wezyr seldżucki, zamordowany w 1092 roku przez człowieka podszywającego się pod ascetę.

Wieść o takich akcjach rozchodziła się błyskawicznie.

Niektórzy władcy budzili się rano i znajdowali sztylet wbity w poduszkę obok głowy. Był to znak, że Asasyni mogli ich zabić, lecz na razie wybrali ostrzeżenie.

Czy wszystkie te historie były prawdziwe? Tego nie wiemy. Jednak sam fakt, że ludzie w nie wierzyli, czynił je niezwykle skuteczną bronią psychologiczną.

Krzyżowcy i ludzie Zachodu

W XII wieku do Ziemi Świętej przybyli europejscy krzyżowcy. To właśnie oni przywieźli do Europy niezwykłe opowieści o tajemniczym zakonie zabójców.

Europejczycy byli zafascynowani historiami o wojownikach bezgranicznie oddanych swojemu przywódcy.

W Syrii znaczącą postacią Asasynów był Raszid ad-Din Sinan, zwany przez kronikarzy „Starcem z Gór”.

To wokół niego narodziły się najbardziej fantastyczne legendy.

Według opowieści miał odurzać swoich uczniów haszyszem, a następnie przenosić ich do ogrodów pełnych pięknych kobiet, egzotycznych owoców i fontann. Młodzi adepci mieli wierzyć, że oglądają raj obiecany wiernym. Po powrocie byli gotowi wykonać każdy rozkaz, aby ponownie tam trafić.

Historia brzmi niezwykle efektownie, lecz większość współczesnych historyków uważa ją za propagandę i mit powielany przez przeciwników zakonu.

Skąd wzięło się słowo „asasyn”?

Jedna z najbardziej znanych teorii głosi, że nazwa pochodzi od arabskiego słowa „hasziszini” – rzekomo oznaczającego „używających haszyszu”.

Problem polega na tym, że dowody na takie praktyki są bardzo słabe.

Wielu badaczy uważa dziś, że była to obraźliwa nazwa nadawana przez wrogów nizarytów, podobnie jak współcześnie używa się pogardliwych określeń wobec przeciwników politycznych.

Mimo to słowo przetrwało. Z czasem w językach europejskich przekształciło się w „assassin”, oznaczające po prostu płatnego lub politycznego zabójcę.

To niezwykłe dziedzictwo średniowiecznego zakonu.

Cień nad Azją – nadejście Mongołów

Przez ponad półtora wieku Asasyni skutecznie lawirowali między wielkimi potęgami.

Jednak w XIII wieku ze stepów Azji nadciągnęła siła, której nie mogli zastraszyć ani pokonać pojedynczym sztyletem.

Byli to Mongołowie.

Wnuk Czyngis-chan, Hulagu-chan, rozpoczął wielką kampanię podboju Bliskiego Wschodu.

Mongołowie nie negocjowali i nie obawiali się legend.

W 1256 roku armia Hulagu otoczyła Alamut. Po krótkim oporze twierdza skapitulowała. Biblioteki zostały zniszczone, fortyfikacje rozebrane, a znaczną część archiwów spalono.

Wraz z upadkiem Alamut zakończyła się epoka Asasynów jako samodzielnej siły politycznej.

Legenda silniejsza od historii

Paradoksalnie prawdziwa historia Asasynów mogła zaginąć właśnie dlatego, że ich przeciwnicy zniszczyli większość źródeł.

To pozostawiło miejsce dla legend.

Przez następne stulecia podróżnicy, kronikarze i pisarze dodawali kolejne szczegóły: tajne rytuały, ukryte ogrody, niewidzialnych zabójców, sekretną wiedzę i mistyczne ceremonie.

W XIX wieku europejscy badacze zaczęli oddzielać fakty od fantazji, odkrywając, że Asasyni byli przede wszystkim dobrze zorganizowaną wspólnotą religijno-polityczną, która opracowała niezwykle nowoczesne metody wywiadu, infiltracji i wojny psychologicznej.

Dziedzictwo zakonu cieni

Dzisiaj Asasyni pozostają jedną z najbardziej tajemniczych organizacji średniowiecza.

Nie byli nadludzkimi wojownikami ani odurzonymi fanatykami z legend. Byli mistrzami informacji, cierpliwości i precyzji. W czasach, gdy potęga mierzona była wielkością armii, oni pokazali, że czasem jeden człowiek, odpowiednio przygotowany i ukryty w cieniu, może zmienić bieg historii bardziej niż tysiące żołnierzy.

Dlatego ich opowieść przetrwała niemal tysiąc lat.

Bo nawet dziś, gdy wspomina się Asasynów, przed oczami pojawia się obraz samotnej postaci stojącej na murach Alamut, spoglądającej w dolinę pogrążoną w mroku — człowieka, który wie wszystko o swoich wrogach, podczas gdy oni nie wiedzą o nim nic.